Persaunet Base Camp

Kilka postów temu, zaraz po przeprowadzce i jeszcze z działającego komputerem Kuba prezentował swój akademik…opływające w luksusy mieszkanko na „Steinan Studentby”. Ja jakoś nie miałem okazji przedstawić swojego miejsca zamieszkania, a z racji ciekawych wydarzeń które mają ostatnio tutaj miejsce wypada napisać prę słów. A jest to na swój sposób miejsce magiczne:) !

Persaunet, taką nosi nazwę (prawdopodobnie od dzielnicy, w której jest położony). Kiedyś spełniał rolę…szpitala. Z tego powodu pokoje są przestrzenne, jednak białe ściany trochę odstraszają. Z racji dawnej funkcji w pokojach są umywali, ale i różnie inne dziwne rzeczy jak choćby alarm wzywający pielęgniarki…niestety nie działa. O pokoju tyle, bo tak na prawdę jest najmniej ciekawy. Ważne, że jest cicho i w miarę ciepło. Kuchnia-bardzo dobrze wyposażona w wszelkie sztućce, garnki, widelce a także profesjonalny zmywak i zmywarkę. Myślę ze po 4 miesiącach będę w pełni wykwalifikowanym kandydatem na zmywak w jednej z angielskich restauracji:). Najciekawszy jest jednak tzw. „comon room” czyli pokój dzienny z balkonem, w którym tak na prawdę rozgrywa się całe życie towarzyskie ale i naukowe (z racji na bardzo niskie i niewygodne stoły w pokojach). Tam właśnie jemy, rozmawiamy, rozwiązujemy zadania czy gramy w gry. Te ostatnie są niezłym hitem:). Dostępne za darmo w recepcji gry planszowe dostarczają nam nie mało rozrywki, ale i zapewniają dobrą integrację. Dodatkowym atutem pokoju wspólnego jest piękny widok. Z resztą taki sam widok jest w kuchni. W połączeniu ze pobudką o 7 rano można otrzymać: przygotowywanie i spożywanie śniadania podczas pięknego wschodu słońca nad wzgórzami miasta (z racji tego że akademik znajduje się w jednym z wyższych miejsc Trondheim, widok jest nieziemski).

Ciekawostką są też dziwne rzeczy pojawiające się na naszym piętrze…jednego dnia po przebudzeniu w okolicach kuchni zauważyłem…SEJF! Waży on tyle, że sam nie jestem wstanie go nawet przesunąć o przenoszeniu nie mówiąc…swoją droga sejfy chyba mają taką funkcje żeby nie dało się ich przenosić?:P Tak czy inaczej nie mam pojęcia jak on się tam znalazł. Jest też pianino (po miesiącu niektóre grane w o kółko melodie zaczynają się trochę nudzić mimo początkowego „WOW!”), a dzisiaj pojawił się stół do ping ponga….nie wiem skąd chłopaki z Belgii go wykombinowali, ale ostatnio „pożyczony” stół z piłkarzykami nie pobył u nas zbyt długo:D Osobiście odpowiadam już za złamanie jednej paletki…ponieważ z racji małej przyczepności mojego obuwia (klapek basenowych) musiałem się podeprzeć podczas wykonywania jednego z padów (tak pady również są możliwe podczas gry w pin ponga). Niestety nie wytrzymała.

Opis toalet może jednak pominę:).

O dziwo w weekendy Persaunet się całkowicie wyludnia. Wszyscy wyruszają na wycieczki. Może dlatego przez niektórych nazywany jest „Persaunet Base Camp”, czyli baza wypadowa, w której tylko przeczekuje się czas do kolejnej weekendowej wyprawy.

O ludziach mieszkających w akademiku, a reprezentujących szeroki wachlarz narodowości, a co za tym idzie zachowań, może innym razem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s