„Why are you here, are you hungry?”

Tymi oto słowy powitała nas dzisiaj przemiła Pani w domniemanym FRETEXie, czyli tzw. polskiej „szmacie”, „ciuchu”, „grzeboku” lub „second handzie”, jak kto woli ;), w którym to chcieliśmy rozejrzeć się za używaną wędką, zapięciem do roweru, itp. I co się okazało? Że zamiast na sklep trafiliśmy na punkt norweskiej opieki społecznej 😀 Miła pani rzekła, że niestety dzisiaj jest zamknięte i nie mogą dać nam jedzenia ale jeśli jutro przyjdziemy to na pewno coś dostaniemy… Hmm, zastanawiacie się pewnie nad tym samym co ja: czy iść? 😀 Tutejsze ceny jak najbardziej skłaniają nas do odpowiedzi „TAK”, ale z drugiej strony nie cierpimy (jeszcze) głodu, a mogą być tutaj tacy co wręcz przeciwnie. W każdym razie dobrze wiedzieć, że taki punkt istnieje (tak w razie czego) 😛 I wiemy też teraz dobrze, że cokolwiek Francuz Ci oferuje, czy to mapa z zaznaczonymi FRETEXami czy też wycieczka do Parku Narodowego, jest raczej niepewne i może się skończyć na pierwszym skrzyżowaniu pytaniem „to wy nie wiecie gdzie jechać?!”

Dziś wieczorem mamy zamiar wstąpić do jednego z klubów studenckich, głównie ze względu na niski koszt członkostwa oraz darmową wycieczkę na jedną z wysepek położoną na środku fiordu (widoczna na zdjęciu poniżej). Spacer będzie bardzo przyjemny gdyż dla odmiany mamy słoneczny dzień, chociaż słońce świeci pod dziwnie małym kątem, jakby w krótki zimowy polski dzień…

K

Rowerzysta – Król Szosy

Kolejny raz się to dzisiaj stało więc muszę coś o tym napisać. Jadę sobie chodnikiem, jakieś 50m do przejścia dla pieszych i kierowca miejskiego autobusu(!) widząc to zatrzymuje się i na mnie czeka aż dojadę… Co za kraj! I każdy tak robi, motocykliści, kierowcy samochodów. Niesamowita kultura jazdy, bez szaleństw, przekraczania prędkości czy jazdy „do odcięcia”. Tego się tutaj nie praktykuje, bardzo duża odmiana. Na lepsze 🙂

Dzisiejszy dzień nie przyniósł ze sobą nic specjalnie nowego. Rozeznałem się jedynie w cenach wędek i metodach łowienia, mam nadzieję, że wkrótce zacznę.  Z ciekawych rzeczy, o których warto wspomnieć bo kolejny raz je zauważam są jeszcze kwiatki. Nie wiedzieć czemu gdziekolwiek by nie rosły w liczbie więcej niż kilka pojedynczych – ich zapach bardzo daje się we znaki. Nie spotykałem się z tym często w naszym kraju, a więc to chyba tylko kolejny dowód na to, że Norwegia może być nazwana „zielonym” landem, skoro coś tak błahego jak zapach kwiatów wypiera wszystkie inne nieprzyjemne zapachy, na przykład spaliny.

Korzystając z okazji wrzucę kilka zaległych w moim mniemaniu zdjęć…

I na koniec bonus:

K

Nowy Dom

W końcu przeprowadzony więc mogę coś więcej o nim napisać 😉 Nazywają to akademik, ale… No właśnie, jest wiele „ale”, o dziwo pozytywnych. Akademik nie wygląda jak akademik. Znajduje się na jednym z wielu kampusów uczelnianych, ten konkretny nazywają Steinan:

Nie jest to ścisłe centrum miasta ale nie jest też daleko. Aby dostać się na kampus, na którym odbywa się większość moich zajęć potrzeba 10 minut (rowerem), w drugą stronę nieco więcej gdyż jest pod górkę 😉

Akademik to właściwie mieszkanie. Wchodzimy w klatkę, tak samo jak do typowego polskiego bloku. Domofonem można dodzwonić się do każdego pokoju. Mój znajduje się na 4 piętrze. Całość składa się z 3 jednoosobowych pokoi, dzielonej łazienki, przedpokoju przechodzącego w jadalnię oraz w pełni (nie licząc braku naczyń) wyposażonej kuchni. Ale co tu dużo mówić, zobaczcie sami:

Kuchnia w trzech ujęciach, w tle mój pokój.

 

Poniżej przedpokój z jadalnią, z lewej strony łazienka.

 

 

 

 

 

 

No i oczywiście gwóźdź programu: moje królestwo 🙂

 

 

 

 

 

Warunki co najmniej bardzo komfortowe, jedyne do czego można mieć zastrzeżenia to (jak zawsze) cena, za którą byłbym w stanie wynająć 2-pokojowe mieszkanie w Krakowie w bardzo dobrym standardzie…

K

Jak nie masz co robić w sobotę w Trondheim….

….znajdź sobie ponad dwumetrowego Francuza, idzie na turniej streetballa, poznajcie na miejscu trzeciego członka drużyny, Norwega pracującego na Spitzbergenie, na którym to jest więcej misiów polarnych niż ludzi a największą zabawa jest śmiganie na skuterze śnieżnym podczas 24 godzinnego dnia, i dojdzie razem do półfinałów poznając przy tym rzeszę fajnych ludzi i kilku Polaków:D. Najlepszy sposób na chłonięcie obcej kultury, poznawanie ludzi i dobrą zabawę…sport:D w Norwegii niezwykle popularny. Jutro trekking o ile nie zamarzniemy…8 st. C!!! „Winter is coming…”?

Dodatkowo dzisiaj chciałem pozdrowić…Jacka P. za podesłanie kodu dzięki któremu wygrałem spotkanie z polskimi olimpijczykami i pogratulować wygrania roweru (już niedługo nowiutki rower do kupienia na Allegro!!!:P)

I tych mających dzisiaj urodziny.

poturbowany po turnieju

R

Przełomowo

DOSTAŁEM AKADEMIK!!! To najważniejsza informacja dzisiejszego dnia 🙂 Niezmiernie mnie to cieszy i kamień z serca, jak to mówią, bo była to naprawdę wielka niewiadoma i twardy orzech do zgryzienia. Czekam na datę kiedy to będę mógł się wprowadzić i wtedy na pewno wrócę do tematu, już z nowego lokum.
Dzisiaj odbyliśmy pierwszy trening na siłowni, do końca miesiąca wchodzimy za darmo z racji bycia „świeżakami”. Jest więcej przywilejów, które się z tym wiążą, jak choćby bycie członkiem Kaffeklubben (darmowy specjalny termiczny kubek oraz tańsza kawa we wszystkich kawiarniach uczelnianych, tanie owoce na drugie śniadanie), darmowa opaska na ramię z rodzaju ‚high visibility’, przydatna w długie zimowe wieczory podczas przemieszczania się na uczelnię i z powrotem, czy opłacona wizyta kontrolna u dentysty.

Odbyły się kolejne zajęcia, powoli przestajemy gubić drogę między budynkami a czasami nawet znajdujemy nową drogę (przypadkiem ale zawsze). No i oczywiście przemieszczamy się niezmiernie szybko dzięki znaleźnemu rowerkowi, o którym już była mowa wcześniej ale nigdy się nim nie chwaliłem, więc pozwólcie, że to zrobię. Oto on:

I skoro już mi się tak zebrało na zdjęcia to przedstawiam przerwę kawową z wspomnianym kubkiem w jednej ze stołówek NTNU:

No i na koniec Abdul i Ajatollah 😀

K

Studiowanie w luksusie.

Generalnie studiowanie w Norwegii jest płatne (studenci na wymianie to wyjatek) i powiem szczerze, że coraz bardziej się do tego systemu przekonuję, przede wszystkim gdy widzę jak wyglądają warunki studiowania na NTNU Trondheim.

Budynek główny uczelni położony jest na lekkim wzgórzu, dlatego świetnie go widać z każdej cześć miasta.

Po wejściu do środka pierwsze co rzuca się w oczy to biblioteka, niby mała, ale wszystko jest tak poustawiane, aż chce się usiąść i poczytać jakaś książkę. Nikt nie prosi o żadną legitymację, zostawienie plecaka przy wejściu czy wylanie kawy. Można wejść z ulicy siąść przy biurku skorzystać  z darmowego kompa czy ebooka.

Hitem ostatnich dni są darmowe drukarki rozmieszczone po całym uniwersytecie (każdy ma przydzielone 50 darmowych druknięć na każdy kurs=przedmiot). Wystarczy przyłożyć legitymację (która jest przepustką też do innych udogodnień czyt. wjescia do sal komputerowych, laboratoriów itp. zeskanować i wysłać dokument na emaial bezpośrednio z urządzenia. Legitymacja została wyrobiona  w 5 minut, razem ze zrobieniem zdjęcia na miejscu) Oczywiście cała uczelnia połączona jest sieciami bezprzewodowymi (trzema do wyboru).

 

 

Wszystkie te rzeczy są bardzo przydatnymi udogodnieniami, jednak nie one tworzy sielski nastrój, przyjaznej studentowi uczelni. Na AGH wchodzi się przykładowo do budynku C4 i widzi postkomunistyczne korytarze bez końca (porozdzielane ostatnio jakimiś bezsensownymi drzwiami) i nawet kolorowe plakaty nie poleszają panujacej tam atmosfety. Przechadzając się budynkami NTNU odnoszę wrażenie że wszystko czego potrzebuję  jest na wyciągnięcie ręki: sale zajęć, kawiarenki, sklepy z owocami, kulturalne kibelki za którymi nie trzeba latać po 3 piętrach z ciśnieniem w pęcherzu, sklepy z przyborami, ciche miejsca do nauki . Wszystko ze sobą ładnie współgra…jak widać można

Podejście wykładowcy do studenta też jest zupełnie inne…ale na ten temat będzie inny post:).

Dzisiaj było o plusach europejskiej, międzynarodowej szkoły wyższej (i chyba do tego drugiego bardzo daleko większości polskich uczelni):) następnie będzie o minusach, ale najpierw musze takowe znaleźć:D tak czy innaczej staramy się wchłonać jak najwiecej tego stylu…zobaczymy jaki bedzie efekt, a to juz za 4 miesiace.

…i tak minał tydzien pierwszy:)

R